top of page

Wstęp do dziennika

  • 6 kwi
  • 2 minut(y) czytania

Tu będzie głównie narzekanie.

Marudzenie, że musiałam opuścić psy i zostawić je, co prawda w dobrych rękach, ale jednak z kimś kim nie jestem ja sama. Nie zostawiałam psów do tej pory nigdy od 2010 roku, kiedy też wyjechałam do pracy za granicę.

Teraz plany i moje marzenia "zmusiły" mnie, aby wyjechać z Polski do Holandii i tutaj próbować zdobyć środki na ich realizację.

Chcę zbudować kampera bądź przerobić takiego, na którego zakup będzie mnie stać tak, aby w nim zamieszkać i podróżować z czterema z pięciu moich psów.

Nie będzie łatwo. To jest spore wyzwanie. Finansowe, czasowe, bo mam na to tylko pół roku.


Jednak nie poddam się. Już dość mam życia według schematu społecznego. Próbowałam tego aż za długo. To nie dla mnie. Zawsze czegoś brakuje, jest czas, zegarek, normy, zasady często nie mające wiele wspólnego z sensem ich przestrzegania. Zmiany wbrew naturalnemu rytmowi życia. Oceny pracy, tego jak wyglądasz i kim jesteś mimo braku jakiejkolwiek znajomości ocenianej osoby. Nie jestem anty-systemowcem. Systemy są koniecznością. Są ramami. Jednak dla mnie zbyt ograniczającymi. Chcę wreszcie spełnić marzenia i zobaczyć kawałek świata, którego jako biolog jestem ciekawa. Chcę być w ciągłym ruchu. Świat jest wielki, życie jedno, a ja chciałabym zobaczyć choć jego mały kawałeczek. Najlepiej w oddanym, lojalnym, szczerym i nie oceniającym towarzystwie czyli z moimi psami.


Wspaniale byłoby gdyby i moje psy miały z tego radość.

Już sobie to wyobrażam. Codzienne wędrówki, zabawy na otwartej przestrzeni. Poznawanie nowych miejsc i ciągła obserwacja jak takie doświadczenia wpływają na zachowania i dojrzewanie moich psów i mnie samej.


Każdy z nich jest inny. Każdy reaguje inaczej na wydarzenia, ludzi, emocje.


Jednak aby to mogło się zadziać muszę dać radę przynajmniej te pół roku bez nich wytrzymać i dać z siebie wszystko, aby potem cieszyć się lub martwić wymarzoną rzeczywistością.

Rzeczywistość w Polsce okazała się dla mnie niestety dość marna. Mając etat i malutką firmę nie byłam w stanie nic odłożyć na realizację marzeń. Mając dzieci także nie mogłam pozwolić sobie na to aby zostawić je, uciec i budować sobie swój świat. Teraz kiedy są już dorosłe nadszedł mój czas i muszę wykorzystać go na maksa, na tyle na ile pozwoli mi zdrowie i determinacja.

Lekko nie będzie, miło też już było. Może tu się uda?


Chciałabym tutaj pisać to co boli mnie najbardziej w braku psów na codzień. O łapaniu dystansu do pewnych rzeczy, bo zdaję sobie sprawę z tego, że jest się każdego dnia z psami od 30 lat, człowiek już pewnych rzeczy nie dostrzega. Po tygodniu spędzonym w Holandii wiem jedno. Jeszcze bardziej kocham moje psy.

Nie tęsknię za domem, za meblami, czy za klimatem. Nie czuje się patriotką. Tęsknię za najbliższymi mi osobami, za psami, moimi kanarkami, a nawet za gekonami. Po prostu tęsknię za emocjami związanymi z moją pasją i miłością.

Całe szczęście mogę mieć ze sobą aparat fotograficzny :)

Komentarze


Newsletter

Zapisz się na newsletter postów, aby dostawać powiadomienia

o nowych wpisach, testach i zmianach u nas 

bottom of page